Maciej Krasucki
Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby przewodniczący był realnym reprezentantem uczniów, a nie tylko funkcją „na papierze”. Nie trzeba od razu wielkich rewolucji – często liczą się małe, ale regularne działania.
Dobrze sprawdzają się:słuchanie uczniów (ankiety, skrzynka pomysłów, rozmowy na przerwach),
proste zmiany na co dzień – gry na przerwach, strefa odpoczynku, więcej aktywności dla chętnych,
dni tematyczne lub pasji, które integrują uczniów i dają im przestrzeń do pokazania siebie,
współdecydowanie – np. głosowanie klas, co zrobić w wybrany dzień czy jakie inicjatywy wprowadzić.
Dobry przewodniczący to ktoś, kto działa konsekwentnie, nawet w małych sprawach, i potrafi przekazywać głos uczniów dalej. Wtedy uczniowie naprawdę czują, że samorząd ma sens.2 stycznia, 2026 o 3:26 pm w odpowiedzi na: Prawo obywatelskie w praktyce – co każdy z nas powinien wiedzieć? #7257Prawo obywatelskie rzeczywiście najwięcej znaczy wtedy, gdy potrafimy zastosować je w praktyce, a nie tylko wymienić z definicji. Równe traktowanie, bezpieczeństwo czy prawo do edukacji to prawa, z których korzystamy na co dzień – w szkole, w internecie, w relacjach z innymi ludźmi.
Dlatego bardzo ważne jest, aby szkoła nie ograniczała się wyłącznie do teorii. Uczniowie powinni wiedzieć co mogą zrobić w konkretnej sytuacji, do kogo się zwrócić i jakie mają możliwości działania, gdy czują się niesprawiedliwie potraktowani. Taka praktyczna wiedza buduje poczucie sprawczości i odpowiedzialności, a prawo obywatelskie przestaje być abstrakcyjnym pojęciem, a zaczyna realnie pomagać w codziennym życiu.Demokracja w szkole działa najlepiej wtedy, gdy głos uczniów ma realne konsekwencje, a nie kończy się tylko na samym głosowaniu. Samorząd uczniowski, wspólne ustalanie zasad czy możliwość zgłaszania pomysłów to dobre przykłady, ale kluczowe jest to, czy te głosy są później brane pod uwagę.
Młodzi ludzie powinni mieć wpływ na decyzje dotyczące ich codziennego otoczenia, bo właśnie w ten sposób uczą się odpowiedzialności za wspólne sprawy. Demokracja działa dobrze wtedy, gdy oprócz możliwości wypowiedzenia się istnieje także dialog, szacunek dla różnych opinii i gotowość do kompromisu. Dzięki temu uczniowie widzą, że ich głos naprawdę ma znaczenie.Zgadzam się z wcześniejszymi głosami – edukacja obywatelska nie powinna być ograniczona wyłącznie do historii czy WOS-u. Może i powinna pojawiać się także na innych przedmiotach, jeśli jest wprowadzana naturalnie i adekwatnie do tematu lekcji.
Nauczyciel matematyki, biologii czy języka polskiego może poruszać kwestie odpowiedzialności, współpracy, zasad wspólnego podejmowania decyzji czy krytycznego myślenia, pokazując je na konkretnych przykładach. Dzięki temu uczniowie widzą, że prawa obywatelskie, demokracja i postawy społeczne dotyczą codziennego życia, a nie tylko jednego szkolnego przedmiotu.
Takie podejście sprawia, że edukacja obywatelska przestaje być teorią „z programu”, a staje się realnym doświadczeniem budowanym na co dzień.Moim zdaniem ćwiczenia z dyplomacji najlepiej realizować przez case study i wcielanie się w role, dokładnie tak jak pojawiło się w dyskusji. Uczniowie, reprezentując różne państwa, uczą się argumentowania, negocjowania i szukania kompromisu, zamiast prostych ocen „kto ma rację”.
Szczególnie wartościowe jest przyjmowanie perspektywy kraju, z którym się nie zgadzamy – to pokazuje, że dyplomacja polega na rozumieniu interesów drugiej strony, a nie na sympatii czy antypatii. Takie ćwiczenia dobrze rozwijają umiejętność dialogu, odpowiedzialność za słowo i świadomość konsekwencji decyzji w relacjach międzynarodowych.
Dzięki temu dyplomacja przestaje być abstrakcyjnym pojęciem, a staje się konkretną umiejętnością obywatelską, którą można ćwiczyć w praktyce.U nas najlepiej sprawdzają się projekty ekologiczne prowadzone równolegle w całej szkole, ale z różnym poziomem trudności – wtedy każdy czuje się częścią wspólnego działania.
Kilka pomysłów, które da się łatwo skalować na wszystkie roczniki:
„Eko-tydzień szkoły” – jeden temat przewodni (np. woda, odpady, energia). Młodsze klasy robią prace plastyczne i obserwacje, starsze – prezentacje, plakaty informacyjne, krótkie badania lub wywiady.
Projekt „Zero waste w szkole” – audyt odpadów (starsze klasy), pomysły na ograniczenie śmieci (średnie), proste nawyki i zabawy tematyczne (młodsze).
Zielona przestrzeń – wspólne sadzenie roślin, zakładanie ogródka lub opieka nad szkolną zielenią, z podziałem zadań według wieku.
Eko-patrol uczniowski – uczniowie monitorują zużycie wody, prądu, segregację śmieci i proponują realne zmiany w szkole.
Kampania informacyjna – starsi uczniowie przygotowują treści (plakaty, krótkie filmiki), młodsi pomagają w ich rozpowszechnianiu i realizują zadania praktyczne.
Kluczowe jest to, żeby projekt nie był jednorazową akcją, ale procesem zakończonym podsumowaniem: co się udało, co zmieniliśmy, co możemy poprawić. Wtedy edukacja ekologiczna staje się doświadczeniem, a nie tylko tematem lekcji.U nas WOŚP to dobra okazja, żeby połączyć pomaganie z edukacją obywatelską, a nie tylko samo zbieranie pieniędzy.
Poza kwestami staramy się robić m.in.:
mini-projekty klasowe o tym, czym jest wolontariat i jak działają organizacje społeczne,
lekcje i rozmowy o solidarności społecznej – dlaczego wspólne działanie ma sens i realny wpływ,
akcje uczniowskie (kiermasze, licytacje, występy), gdzie młodzi sami planują, promują i realizują działania,
podsumowanie finału – na co są przeznaczane środki i jakie efekty przynoszą w praktyce.
Dzięki temu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy staje się nie tylko jednorazowym wydarzeniem, ale też pretekstem do rozmowy o odpowiedzialności, współpracy i aktywności obywatelskiej.
A Wy robicie coś bardziej projektowego czy raczej klasyczne szkolne akcje?Moim zdaniem najlepsze efekty daje odejście od „historii jako zbioru dat” na rzecz historii jako opowieści o decyzjach i ich skutkach. Wtedy edukacja obywatelska pojawia się naturalnie.
Sprawdza się m.in.:
analiza wydarzeń historycznych przez pytania obywatelskie: kto podejmował decyzje, kogo one dotyczyły, jakie były konsekwencje dla społeczeństwa;
symulacje i debaty (np. sejm, rada miejska, zgromadzenie obywateli w danej epoce), które pozwalają uczniom „wejść w rolę” i zobaczyć różne perspektywy;
projekty lokalne – historia miejsca zamieszkania, postacie, konflikty i kompromisy, które pokazują, że obywatelskość nie jest abstrakcją;
porównania przeszłości z teraźniejszością – co byśmy dziś ocenili inaczej, jakie prawa czy mechanizmy demokracji wtedy nie istniały.
Takie podejście uczy, że historia to nie tylko „co się wydarzyło”, ale dlaczego do tego doszło i co z tego wynika dla nas dziś. A to jest dokładnie punkt styku historii z edukacją obywatelską i krytycznym myśleniem. Tak to widzę…-
Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez
Maciej Krasucki.
Myślę, że kluczowe jest jedno: AI nie zmienia tego co powinniśmy robić, tylko jak często musimy to robić.
Zwykły człowiek nie musi znać algorytmów ani technologii, żeby rozpoznawać dezinformację. Wystarczy kilka prostych nawyków:
sprawdzić, kto jest źródłem informacji,
zobaczyć, czy inne wiarygodne media mówią to samo,
zwrócić uwagę, czy przekaz nie gra głównie na emocjach (strach, złość, sensacja).
AI potrafi dziś tworzyć bardzo przekonujące teksty, obrazy czy nagrania, ale nadal nie potrafi myśleć krytycznie za człowieka. To po naszej stronie jest decyzja: uwierzyć od razu czy zadać sobie pytanie „czy to ma sens?”.
Dlatego zamiast bać się AI albo „wyłączać wszystko”, warto uczyć się świadomego odbioru informacji – szczególnie młodych ludzi. Krytyczne myślenie, porównywanie źródeł i zadawanie pytań to dziś jedna z najważniejszych kompetencji obywatelskich.
AI to narzędzie.
A najlepszym filtrem nadal pozostaje człowiek, który myśli.Demokracja to sposób podejmowania decyzji, w którym ludzie mają wpływ na to, co się dzieje we wspólnocie – w państwie, szkole czy klasie.
Polega na tym, że każdy głos jest ważny, decyzje zapadają większością, ale szanuje się też zdanie mniejszości.Demokrację można ćwiczyć na co dzień – np. gdy wspólnie wybieramy przedstawiciela klasy, ustalamy zasady albo głosujemy nad pomysłem. Dzięki temu uczymy się współpracy, odpowiedzialności i dialogu.
2 stycznia, 2026 o 3:12 pm w odpowiedzi na: Jak rozmawiać z dziećmi o nieprawdziwych informacjach w Internecie? #7247Czytając ten wątek, mam poczucie, że bardzo mocno wybrzmiewa jedna ważna rzecz – zaufanie.
Dla mnie rozmowa o nieprawdziwych informacjach zaczyna się nie od samego Internetu, ale od relacji z dzieckiem. Jeśli uczeń wie, że może powiedzieć „nie wiem” albo „coś mnie zaniepokoiło” i nie spotka się z oceną czy wyśmianiem, to dużo łatwiej uczy się weryfikować treści.
Proste pytania typu „kto to napisał?”, „dlaczego ktoś mógł chcieć, żebyśmy w to uwierzyli?” często działają lepiej niż długie instrukcje. Wtedy dzieci same dochodzą do wniosków, a to zostaje z nimi na dłużej.Bardzo się cieszę, że ten temat rezonuje z innymi. Geopolityka rzeczywiście pozwala zobaczyć, jak decyzje podejmowane „na górze” przekładają się na codzienne życie ludzi i sytuację mniejszych państw.
Myślę, że to też dobry obszar do ćwiczenia krytycznego myślenia – analizowania źródeł, narracji medialnych i różnych perspektyw, bez prostych ocen. Dla młodych ludzi może to być wartościowa lekcja rozumienia świata jako systemu powiązań, a nie pojedynczych wydarzeń.Z mojej perspektywy samo zaciekawienie uczniów rzeczywiście jest dobrym początkiem, ale szybko widać, że bez realnego wpływu to zainteresowanie gaśnie. Nawet drobne decyzje – wybór tematu, forma działania, sposób realizacji pomysłu – potrafią bardzo zmienić poziom zaangażowania.
Dla mnie kluczowe jest to, żeby uczniowie mogli doświadczyć, że ich zdanie coś znaczy, nawet jeśli nie wszystko wyjdzie idealnie. Właśnie na takich próbach i rozmowach najlepiej uczy się demokracji w praktyce. -
Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez
-
AutorWpisy